Zdjęcia ślubne na weselu? Same problemy.
Wykonując zdjęcia ślubne można po pewnym czasie zauważyć że niektóre elementy tej fotografii są mniej i bardziej przyjemne.
Osobiście największą frajdę sprawiają mi zdjęcia plenerowe są one jednak według mnie najtrudniejszą dziedziną tego rzemiosła ze względu na duże zapotrzebowanie na fantazję potrzebną na wymyślanie kolejnych póz, jak i na konieczność dużej koncentracji która niezbędna jest do kontrolowania całego planu widocznego w wizjerze aparatu i pilnowania by w nim nie pojawił się jakiś zbędny element który popsuje całą ślubną fotografię.
Które wymagają mniej poświęcenia? Według mnie czysto reportażowe zdjęcia wymagające tylko spostrzegawczości i refleksu są najprostsze. Zdjęcia z błogosławieństwa, ślub kościelny czy też ślub cywilny, składanie życzeń przez gości wymagają właśnie tego, refleksu i spostrzegawczości. Pociąga to za sobą konieczność posiadania dobrej fizycznej kondycji, ale to inna historia
Fotograf ślubny praktycznie w każdym przypadku posiadać powinien coś z papparazzi. Chęć do podglądania i cierpliwość konieczna by wyczekać na odpowiedni moment.
Jak sprawa wygląda na weselu? Otóż oprócz tych wszystkich zalet powinien posiadać jeszcze jedną cechę. Gibkość cyrkowego akrobaty. Chcąc wykonać kilka zdjęć tańczącej młodej pary, należy się nie źle nagimnastykować jeśli nie chcemy stracić oka, nabawić się wielkiego guza lub też jeśli najzwyczajniej w świecie nie chcemy po każdym weselu kupować kolejnego obiektywy, lampy błyskowej czy korpusu aparatu fotograficznego. Fotograf ślubny w tanecznym zapamiętaniu gości może zostać poważnie poturbowany przez bawiących się ludzi. Polecam więc codzienną gimnastykę by posiąść wprawę akrobaty przed kolejny fotograficznym zleceniem w którym jednym z punktów będą „zdjęcia z wesela”.